Siłownia nie tylko dla mięśniaków i blondynek

Coraz więcej Polaków chodzi na siłownię. Jeszcze nie tak dawno temu było to zajęcie dla mięśniaków i pustych blondynek. Siłownia kojarzyła się z przyrostem masy mięśniowej, a ludzie myśleli: „im więcej w barach, tym mniej w głowie”.

Obecnie sport jest niezwykle ważny. Ludzie zaczęli o siebie dbać. Sale cardio są zapełnione, a na zajęciach aerobiku brakuje wolnych miejsc.Fakt dziwi tym bardziej, że karnet na siłownię kosztuje teraz około 100 zł. Podczas gdy przed pięcioma laty była to kwota o połowę niższa.

Skąd takie szaleństwo na punkcie aktywności fizycznej? Chyba ludzie zdali sobie sprawę, że ciągłe przesiadywanie przed komputerem i zjadanie ton kebabów nie wpływa korzystnie na organizm. W czasach naszych dziadków siłownia może nie była tak popularna, ale i oni nie wozili się wszędzie samochodami. Co najwyżej mogli zaprzęgać furmankę, a i do tego potrzebowali sporego wysiłku. Wyprowadzenie konia ze stajni i wozu ze stodoły też wymagało pracy, co najmniej rzędu trzydziestu minut biegu na bieżni.

Zatem, jak powiada doc. Tomasz Hirnle z UMB, zamiast jeżdżenia windą i narzekania na tłok, idźmy schodami. Nasz tygodniowy wydatek energetyczny musi wynosić przynajmniej 4 tys. kcal. Jeśli jest poniżej tej normy, to tylko wysiłek pozorowany. Nie pomaga i nie szkodzi. A chyba nam wszystkim zależy na zdrowiu i dobrym samopoczuciu.

Tagi: , ,

Comments are closed.